Ogłoszenie upadłości konsumenckiej dla wielu osób jest momentem ogromnej ulgi. Znika presja komorników i wierzycieli, a dłużnik ma świadomość, że rozpoczyna drogę do oddłużenia. Bardzo szybko pojawia się jednak kolejne pytanie: ile potrwa całe postępowanie?
Nie ma jednej odpowiedzi. Jedne postępowania kończą się stosunkowo sprawnie, podczas gdy inne trwają znacznie dłużej. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie zawsze wynika to z przewlekłości sądu czy działania syndyka. W praktyce ogromny wpływ na tempo postępowania ma również sam upadły oraz sposób, w jaki współpracuje z organami postępowania.
W tym artykule przedstawiam siedem najczęstszych błędów, które z praktyki najczęściej wpływają na wydłużenie postępowania upadłościowego. Ich uniknięcie nie daje gwarancji, że sprawa zakończy się w określonym terminie, ale pozwala wyeliminować wiele niepotrzebnych przeszkód i usprawnić współpracę z syndykiem.
I. Zatajanie majątku lub podawanie nieprawdziwych informacji
To zdecydowanie najpoważniejszy błąd, jaki może popełnić osoba po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej. W praktyce nadal zdarzają się sytuacje, w których upadły wychodzi z założenia, że jeżeli nie wspomni o rachunku bankowym (np. zagranicznym), samochodzie, dodatkowym źródle dochodu czy darowiźnie dokonanej przed ogłoszeniem upadłości, to nikt się o tym nie dowie. Jest to błędne założenie.
Rolą syndyka jest ustalenie składu masy upadłości oraz zweryfikowanie informacji przedstawionych przez upadłego. W tym celu syndyk korzysta z wielu źródeł informacji – analizuje dokumenty, występuje do banków, urzędów, ZUS, ksiąg wieczystych czy innych instytucji. Często informacje pochodzą również od samych wierzycieli albo osób trzecich. Jeżeli okaże się, że dane przekazane przez upadłego są niepełne albo nieprawdziwe, syndyk ma obowiązek wyjaśnić wszystkie rozbieżności.
Z praktyki syndyka: znacznie łatwiej wyjaśnić nawet problematyczną okoliczność, o której upadły poinformuje od razu, niż odkrywać ją dopiero po kilku miesiącach prowadzenia postępowania.
II. Brak dokumentacji
Syndyk nie prowadzi postępowania wyłącznie na podstawie oświadczeń upadłego. Każda istotna informacja wymaga odpowiedniego udokumentowania. Dlatego już na początku postępowania warto przygotować wszystkie dokumenty dotyczące majątku, dochodów oraz zobowiązań.
Najczęściej potrzebne są wyciągi z rachunków bankowych, umowy kredytowe, decyzje administracyjne, dokumenty dotyczące zatrudnienia, rozliczenia podatkowe, dokumentacja dotycząca nieruchomości lub pojazdów, a niekiedy również umowy darowizny czy sprzedaży zawarte przed ogłoszeniem upadłości. Im szybciej dokumenty zostaną przekazane, tym szybciej można zweryfikować stan faktyczny i przejść do kolejnych etapów postępowania.
W praktyce często zdarza się jednak, że upadły odpowiada na wezwanie jedynie częściowo albo przesyła dokumenty "na raty". Każdy brak oznacza konieczność ponownego wezwania, oczekiwania na odpowiedź i ponownego analizowania akt sprawy. Nie wynika to ze złej woli syndyka, ale z obowiązku dokładnego ustalenia wszystkich okoliczności sprawy.
Jeżeli nie dysponujesz jakimś dokumentem, najlepiej poinformować o tym od razu. W wielu przypadkach można ustalić sposób jego uzyskania albo wskazać inną formę potwierdzenia określonych informacji.
III. Unikanie kontaktu z syndykiem
Jednym z częstszych powodów niepotrzebnego wydłużania postępowania jest brak bieżącego kontaktu z syndykiem. Zdarza się, że upadły nie odbiera telefonów, nie odpowiada na wiadomości e-mail, nie reaguje na wezwania albo przez dłuższy czas nie odbiera korespondencji.
Warto pamiętać, że syndyk kontaktuje się z upadłym wyłącznie wtedy, gdy jest to potrzebne do prowadzenia postępowania. Najczęściej chodzi o uzupełnienie dokumentów, wyjaśnienie określonych okoliczności albo przekazanie informacji niezbędnych do wykonania dalszych czynności. Brak odpowiedzi powoduje, że sprawa nie może posuwać się naprzód.
Nie oznacza to oczywiście, że upadły powinien pozostawać w stałej gotowości do natychmiastowej odpowiedzi. Jeżeli jednak z różnych przyczyn nie może odpowiedzieć od razu, warto poinformować o tym syndyka i wskazać, kiedy będzie możliwe udzielenie odpowiedzi. Taka prosta informacja pozwala uniknąć wielu nieporozumień.
Z mojego doświadczenia wynika, że sprawy, w których kontakt z upadłym jest sprawny i rzeczowy, przebiegają zdecydowanie sprawniej niż postępowania, w których na każdą odpowiedź trzeba czekać kilka tygodni.
IV. Brak konta w KRZ lub nieregularne sprawdzanie korespondencji
Od grudnia 2021 r. postępowania upadłościowe prowadzone są z wykorzystaniem Krajowego Rejestru Zadłużonych. To właśnie za jego pośrednictwem doręczana jest znaczna część korespondencji kierowanej do uczestników postępowania.
W praktyce nadal zdarzają się sytuacje, w których upadły nie zakłada konta w KRZ mimo takiego obowiązku albo zakłada je, lecz zagląda do niego bardzo rzadko. Skutkiem są przeoczone wezwania, brak odpowiedzi w wyznaczonym terminie oraz konieczność ponownego podejmowania tych samych czynności.
Regularne sprawdzanie KRZ powinno stać się jednym z podstawowych obowiązków osoby uczestniczącej w postępowaniu. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których syndyk oczekuje przekazania dokumentów albo wyjaśnień. Warto traktować konto w KRZ podobnie jak skrzynkę e-mail wykorzystywaną do kontaktów zawodowych – najlepiej zaglądać do niego systematycznie.
V. Nadmierne telefonowanie do syndyka
To temat, o którym mówi się bardzo rzadko, a który w praktyce ma ogromne znaczenie.
Osoby znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej często odczuwają silny stres i chcą jak najszybciej uzyskać informacje o swojej sprawie. Zdarza się więc, że dzwonią do syndyka codziennie albo nawet kilka razy dziennie z pytaniem, czy wydarzyło się coś nowego.
Warto pamiętać, że syndyk jest pozasądowym organem postępowania, funkcjonariuszem oraz prowadzi jednocześnie wiele postępowań. Każda rozmowa telefoniczna wymaga czasu, podobnie jak odpowiadanie na liczne wiadomości e-mail. Tymczasem do obowiązków syndyka należy również analiza dokumentów, sporządzanie pism procesowych, kontakt z bankami, urzędami, wierzycielami oraz wykonywanie czynności związanych z likwidacją majątku.
Jeżeli w sprawie wydarzy się coś wymagającego kontaktu z upadłym, syndyk z reguły sam się z nim skontaktuje. W większości przypadków znacznie lepiej jest przygotować kilka pytań i omówić je podczas jednej rozmowy niż telefonować wielokrotnie w tej samej sprawie.
Warto też mieć na uwadze, że syndyk nie jest pełnomocnikiem upadłego i nie ma obowiązku udzielania mu porad prawnych.
VI. Przekonanie, że syndyk decyduje o długości postępowania
To jeden z najczęściej spotykanych mitów. Wielu upadłych zakłada, że to syndyk samodzielnie decyduje o tym, kiedy postępowanie się zakończy. W rzeczywistości wpływ syndyka na czas trwania sprawy jest ograniczony. Owszem, odpowiada on za sprawne wykonywanie swoich obowiązków, jednak wiele etapów postępowania zależy od podmiotów, na które nie ma żadnego wpływu.
Czas oczekiwania na odpowiedzi banków, urzędów, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, sądów prowadzących księgi wieczyste czy innych instytucji jest całkowicie niezależny od syndyka. Podobnie wygląda sytuacja z terminami wyznaczanymi przez sąd, koniecznością uzyskania opinii biegłych czy sprzedażą składników majątku, która również wymaga czasu.
Dlatego brak natychmiastowych postępów w sprawie nie oznacza, że syndyk pozostaje bezczynny. Bardzo często postępowanie oczekuje po prostu na wykonanie czynności przez inne instytucje albo uczestników postępowania.
VII. Traktowanie syndyka jak przeciwnika
Na koniec warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Wiele osób rozpoczynających postępowanie traktuje syndyka jak osobę, która działa przeciwko nim. Takie nastawienie bardzo często wynika z obaw związanych z utratą majątku albo z wcześniejszych doświadczeń związanych z egzekucją komorniczą.
W rzeczywistości syndyk nie jest pełnomocnikiem wierzycieli ani przeciwnikiem upadłego. Jest organem postępowania upadłościowego, którego zadaniem jest wykonywanie obowiązków wynikających z ustawy. Oznacza to, że musi działać zgodnie z przepisami, niezależnie od oczekiwań którejkolwiek ze stron.
Rzeczowa i spokojna współpraca zwykle pozwala znacznie szybciej wyjaśnić pojawiające się wątpliwości. Konflikt, niepotrzebne emocje czy próby utrudniania postępowania nie prowadzą natomiast do szybszego zakończenia sprawy. Wręcz przeciwnie – często powodują konieczność podejmowania dodatkowych czynności i wydłużają całe postępowanie.




